Pohl Frederic - Gateway Brama Do Gwiazd - Rozdzia� 06

Rozdzia� 6



    Pi�ciu zawodowych podoficer�w z poszczeg�lnych za��g kr��ownik�w przeszuka�o nas dok�adnie, sprawdzi�o karty identyfikacyjne i przekaza�o w r�ce rozdzielaj�cej przydzia�y urz�dniczki Korporacji. Sheri zachichota�a. kiedy rewiduj�cy j� Rosjanin dotkn�� jakiego� czu�ego miejsca. Czego oni szukaj�? - wyszepta�a.
    Uciszy�em j�. Kobieta z Korporacji zabra�a karty l�dowania od pe�ni�cej tego dnia s�u�b� chi�skiej za�ogi i po kolei wywo�ywa�a nasze nazwiska. By�o nas razem o�mioro. - Witajcie na miejscu - powiedzia�a. - Ka�demu z was przydzielamy opiekuna, kt�ry pomo�e wam znale�� mieszkanie, b�dzie odpowiada� na wasze pytania, wska�e wam, gdzie macie si� zg�osi� na badania medyczne a gdzie na zaj�cia. Przeka�e wam te� kopi� umowy do podpisania. Z pieni�dzy, kt�re przywie�li�cie ze sob�, potr�cili�my ka�demu z was sum� 1150 dolar�w, stanowi to podatek za pierwszych dziesi�� dni. Reszt� mo�ecie pobra�, kiedy tylko chcecie, wystawiaj�c piezo-czek. Opiekun wam poka�e, jak to si� robi. Linscott! - zawo�a�a.
    Czarny m�czyzna w �rednim wieku z Baja California podni�s� r�k� do g�ry. - Twoim opiekunem jest Szota Taraszwili. Broadhead!
    - Jestem!
    - Dane Miecznik�w! - obwie�ci�a urz�dniczka Korporacji. Zacz��em si� rozgl�da�, ale facet, kt�ry bez w�tpienia by� Miecznikowem, ju� zbli�a� si� w moim kierunku. Wzi�� mnie energicznie pod rami�, poci�gn�� kawa�ek, w ko�cu powiedzia�: - Cze��!
    Zawaha�em si�. - Chcia�em si� po�egna� z moj� przyjaci�k�.


UMOWA


    1. Ja ni�ej podpisany ....................................., �wiadom swego post�powania, niniejszym przyznaj� w�adzom Gateway wszelkie prawa do wszystkich odkry�, artefakt�w, obiekt�w oraz przedmiot�w warto�ciowych, na kt�re mog� natrafi� w wyniku bada� z wykorzystaniem dostarczonego mi przez Korporacj� statku lub informacji.
    2. W�adze Gateway maj� wy��czne prawo podejmowania decyzji o sprzeda�y, dzier�awie lub innych formach wykorzystania artefakt�w, obiekt�w i wszelkich innych przedmiot�w warto�ciowych stanowi�cych efekt mojej dzia�alno�ci w ramach niniejszej umowy. W tym przypadku wyra�aj� zgod� na przyznanie mi 50% (pi��dziesi�ciu procent) wszystkich dochod�w p�yn�cych ze sprzeda�y, dzier�awy czy innej formy wykorzystania tych przedmiot�w, do sumy r�wnej kosztom lotu (��cznie z kosztami mojej podr�y na Gateway oraz utrzymania podczas mojego tam pobytu) oraz 10% (dziesi�ciu procent) od wszystkich dochod�w po sp�aceniu powy�szych koszt�w. Niniejszym przyjmuj� to zobowi�zanie jako spos�b pokrycia wszelkich nale�no�ci finansowych wobec w�adz Gateway oraz o�wiadczam, �e nigdy nie b�d� domaga� si� �adnych dodatkowych wyp�at ze strony Korporacji.
    3. Przyznaj� W�adzom Gateway ca�kowite prawo do wszelkiego rodzaju decyzji zwi�zanych z eksploatacj�, sprzeda�� b�d� dzier�aw� wszystkich odkry� ��cznie z prawem do ��czenia moich odkry� i innych warto�ciowych przedmiot�w znalezionych w ramach niniejszej umowy z podobnymi odkryciami i przedmiotami innych os�b i tym samym wyra�am zgod� na udzia� w zyskach w proporcjach okre�lonych przez W�adze Gateway. Jednocze�nie przyznaj� W�adzom Gateway wy��czne prawo decyzji o zaprzestaniu eksploatacji wszelkich odkry� czy warto�ciowych przedmiot�w.
    4. Zwalniam W�adze Gateway od wszelkiej odpowiedzialno�ci wynikaj�cej z moich ewentualnych wypadk�w czy strat w zwi�zku z moj� dzia�alno�ci� w ramach niniejszej umowy.
    5. W przypadku nieporozumie� wynikaj�cych z powy�szej umowy wyra�ani zgod� na interpretacj� jej wedle praw i precedens�w obowi�zuj�cych na Gateway i tym samym rezygnuj� z powo�ywania si� na prawa i precedensy jakiejkolwiek innej jurysdykcji.



    - Wszyscy b�dziecie w tej samej strefie - mrukn��. - Idziemy. Tak wi�c w ci�gu dwu godzin po wyl�dowaniu na Gateway mia�em ju� pok�j, opiekuna no i kontrakt. Od razu podpisa�em wszystkie warunki. Nawet ich nie czyta�em. Miecznik�w wygl�da� na zdziwionego. - Nie chcesz wiedzie�, o co tu chodzi?
    - Nie w tej chwili. - Co by to zreszt� da�o? Gdyby mi si� nie spodoba�a ich tre�� i chcia�bym zmieni� zdanie, czy mia�em inne wyj�cie? Ju� to, �e si� jest poszukiwaczem, napawa l�kiem. Zawsze przera�a mnie my�l o �mierci - �e mam przesta� �y�, �e wszystko si� sko�czy, kiedy inni b�d� �y� dalej, kocha� si�, cieszy�, a ja nie b�d� ju� m�g� w tym uczestniczy�. Nie napawa�o mnie to jednak takim przera�eniem, jak my�l o powrocie do kopalni �ywno�ci.
    Miecznik�w uwiesi� si� za ko�nierz na haku w �cianie mego pokoju, by mi nie przeszkadza�, kiedy b�d� si� rozpakowywa�. By� to przysadzisty, blady m�czyzna, nie za bardzo rozmowny. Nie wygl�da� na zbyt sympatycznego, ale przynajmniej nie wy�miewa� si� ze mnie z tego powodu, �e by�em nieporadnym nowicjuszem. Na Gateway si�a grawitacji jest bliska zeru. Nigdy nie zdarzy�o mi si� do�wiadczy� czego� podobnego; w Wyoming nie ma si� takich problem�w, pope�nia�em wi�c b��dy. Powiedzia�em mu o tym.
    - Przyzwyczaisz si� - odrzek�. - Czy dosta�e� ju� bony na �arcie?
    - Niestety, nie.
    Westchn��, wygl�da� troch� jak zawieszony na �cianie pos��ek Buddy z podci�gni�tymi nogami. Potem popatrzy� na odczytnik czasu.
    - P�niej p�jdziemy si� czego� napi� - powiedzia�. - Taki jest zwyczaj. Tyle, �e do dwudziestej drugiej nic ciekawego si� tu nie dzieje. W B��kitnym Piekie�ku dopiero wtedy jest mn�stwo ludzi. Zapoznam ci� z nimi, zobaczymy, co pod�apiesz. Jeste� normalny, peda�, czy co?
    - Raczej normalny.
    - Zreszt� niewa�ne. Tutaj dzia�asz na w�asn� r�k�. Przedstawi� ci� tym, kt�rych znam, potem ju� b�dziesz musia� sam sobie radzi�. Lepiej, �eby� si� od razu do tego przyzwyczai�. Masz map�?
    - Map�?
    - No, jak to? Powinna by� w tej paczce, kt�r� ci dali. Otwiera�em szafki na chybi� trafi�, dop�ki nie znalaz�em koperty. Wewn�trz by� m�j egzemplarz umowy, broszurka zatytu�owana ,,Witajcie na Gateway", przydzia� pokoju, kwestionariusz zdrowia, kt�ry musia�em wype�ni� do �smej rano nast�pnego dnia... oraz z�o�ona karta po otwarciu przypominaj�ca zadrukowany nazwami schemat obwodu elektrycznego.
    - To w�a�nie to. Czy mo�esz pokaza�, gdzie jeste�my? Zapami�taj numer swego pokoju. Poziom Laleczka, �wiartka Wschodnia, Tunel 8, Pok�j 51. Zapisz to sobie.
    - Jest ju� zapisane. Na przydziale pokoju.
    - No, dobra. Tylko nie zgub. - Dane si�gn�� do ty�u i odczepiwszy si� z haka �agodnie opad� na pod�og�. - Rozejrzyj si� teraz troch� sam. Spotkamy si� tutaj - powiedzia�. - Czy chcia�by� si� jeszcze czego� teraz dowiedzie�?
    Zastanawia�em si� przez chwil�, gdy on czeka� zniecierpliwiony. Czy mog� ci zada� osobiste pytanie? By�e� ju� na jakiej� wyprawie?
    - Sze�� razy. No, dobra. Wpadn� po ciebie o dwudziestej drugiej. Pchn�� drzwi, wy�lizgn�� si� w zielon� g�stwin� korytarza i znikn��.
    Opad�em - �agodnie i powoli - na moje jedyne tutaj prawdziwe krzes�o i usi�owa�em zrozumie�, �e znajduj� si� na progu Wszech�wiata.
    Nie jestem pewien, czy b�d� w stanie wam uzmys�owi�, jak dla mnie wygl�da� Wszech�wiat widziany z Gateway. To zupe�nie tak, jak by� m�odym i mie� jeszcze Pe�ny Serwis Medyczny. Jak menu w najlepszej restauracji �wiata, kiedy kto� za ciebie p�aci. Jak dziewczyna, kt�r� w�a�nie pozna�e� i kt�ra ci� lubi. Jak nie otwarty jeszcze prezent.
    To, co przede wszystkim uderza na Gateway, to male�kie tunele, poczucie mikroskopijno�ci pot�guj� jeszcze rz�dy oszklonych skrzynek z ro�linami, zawroty g�owy spowodowane niskim ci��eniem a tak�e smr�d. Gateway poznaje si� stopniowo. Nie mo�na zobaczy� jej za jednym razem, Gateway to wszak nic innego, jak labirynt wydr��onych w skale luneli. Nie jestem nawet pewien, czy wszystkie zosta�y zbadane. Z pewno�ci� s� i takie, kt�re ci�gn� si� kilometrami, gdzie nikt jeszcze nie by� albo przynajmniej gdzie nie zagl�da si� zbyt cz�sto.
    Tak oto �yli Heechowie. Zaj�li asteroid, ob�o�yli go p�ytkami metalowymi, wydr��yli tunele i wype�nili je tym, co posiadali. Wi�kszo�� by�a jednak pusta w momencie, gdy tam dotarli�my, podobnie jak wszystkie niegdy� nale��ce do nich zak�tki Wszech�wiata. A potem opu�cili Gateway z jakiego� sobie tylko znanego powodu.
    Je�eli asteroid ma w og�le jaki� centralny punkt, to b�dzie nim Miasto Heech�w. Jest to wrzecionowata jaskinia w pobli�u jego geometrycznego centrum. M�wi�, �e kiedy Heechowie budowali Gateway, mieszkali w niej. Na pocz�tku my r�wnie� tam mieszkali�my, lub w pobli�u - my, kt�rzy przylecieli�my z Ziemi (a tak�e z innych planet. Przed nami, na przyk�ad przyby� statek z Wenus). Mieszcz� si� tu budynki Korporacji. P�niej, je�li wzbogacimy si� dzi�ki wyprawie, b�dziemy mogli przenie�� si� bli�ej powierzchni, gdzie jest troch� wy�sze ci��enie i mniejszy ha�as. A co najwa�niejsze, mniej �mierdzi. Ju� par� tysi�cy ludzi wydziela�o smrody w atmosfer�, oddycha�o powietrzem, kt�rym teraz oddycham i oddawa�o mocz, kt�ry pij�. Nie przebywali tu zbyt d�ugo, przynajmniej wi�kszo�� z nich. Ale smr�d wci�� pozostawa�.
    Smr�d mi nie przeszkadza�. Inne rzeczy zreszt� te� nie. Gateway by�a biletem loteryjnym do wielkiej wygranej: do Pe�nego Serwisu Medycznego, dziewi�ciopokojowego domu, dwojga dzieci i mn�stwa rado�ci. Wygra�em ju� raz na loterii. Dawa�o mi to nadziej� na now� wygran�.
    Wszystko wygl�da�o tu fascynuj�co, cho� jednocze�nie i obskurnie. Trudno m�wi� o jakim� luksusie. Za 238.575 dolar�w dostawa�e� podr� na Gateway, dziesi�ciodniowy pobyt z zapewnionym wy�ywieniem, mieszkaniem i powietrzem, skr�cony kurs obs�ugi statku oraz mo�liwo�� zg�oszenia si� na najbli�szy lot. Lub jaki� inny, kt�ry ci odpowiada. Nie zmuszaj� ci� wprawdzie, by� zdecydowa� si� na jaki� konkretny lot czy w og�le na jakikolwiek.
    Korporacja nie czerpie z tego �adnych zysk�w. Ceny kszta�tuj� si� mniej wi�cej na poziomie koszt�w. Nie znaczy to wcale, �e s� niskie, a z pewno�ci� ju� nie znaczy, �e to, co otrzymujesz, jest dobre. Jedzenie przypomina�o to, kt�re sam wykopywa�em i jad�em przez ca�e �ycie. Mieszkanie by�o mniej wi�cej wielko�ci du�ego kot�a parowego - jedno krzes�o, kilka szafek, rozk�adany st� i hamak, kt�ry do spania rozwiesza�o si� mi�dzy rogami pokoju.
    Moimi s�siadami by�a rodzina z Wenus. Uda�o mi si� raz do nich zajrze� przez uchylone drzwi. Wyobra�cie to sobie: czworo ludzi w takiej kabinie! Pewnie spali parami, zawieszaj�c hamaki po przek�tnych. Z drugiej strony by� pok�j Sheri. Zaskroba�em w jej drzwi, ale nikt nie odpowiedzia�. Pok�j nie by� zamkni�ty. Na Gateway zostawia si� otwarte drzwi, poniewa� nie ma tu i tak nic warto�ciowego, co mo�na by ukra��. Sheri gdzie� wysz�a. Dooko�a le�a�o rozrzucone ubranie, kt�re nosi�a na statku.
    Domy�li�em si�, �e posz�a si� troch� rozejrze�, i �a�owa�em, �e nie przyszed�em nieco wcze�niej. Z przyjemno�ci� zwiedzi�bym Gateway w czyim� towarzystwie. Opar�em si� o bluszcz wyrastaj�cy z jednej ze �cian tunelu i wyci�gn��em map�.
    Mapa da�a mi pewne poj�cie o tym, czego szuka�. By�y tam takie nazwy jak "Park Centralny" i "Jezioro G��wne". Co to mog�o by�? Zastanawia�em si� nad "Muzeum Gateway", co brzmia�o interesuj�co, oraz "Szpitalem Ko�cowym", co wygl�da�o ju� ca�kiem kiepsko; p�niej odkry�em, �e "ko�cowy" - tak jak w przypadku ko�ca linii - znaczy�o kres podr�y. W Korporacji nie mogli nie wiedzie� o tym innym znaczeniu, ale nie zaprz�tano sobie g�owy odczuciami poszukiwaczy.
    Tak naprawd�, to chcia�em zobaczy� statek.
    Gdy tylko sobie to u�wiadomi�em, zrozumia�em, jak bardzo mi na tym zale�y. G�owi�em si�, kt�r�dy dotrze� do pow�oki zewn�trznej, gdzie z pewno�ci� znajdowa�y si� doki statk�w. Chwyciwszy si� por�czy jedn� r�k�, * drug� pr�bowa�em trzyma� map� otwart�. Szybko te� zorientowa�em si�, gdzie jestem. Dotar�em do pi�ciotunelowego skrzy�owania, kt�re na mapie by�o chyba oznaczone jako "Wschodnia Gwiazda Laleczka G". Jeden z tuneli prowadzi� do zlotni, tyle �e nie wiedzia�em kt�ry.
    Spr�bowa�em na chybi� trafi� i znalaz�em si� w �lepej uliczce. Wracaj�c zaskroba�em w jakie� drzwi, �eby zapyta� o drog�. Otworzy�y si�. - Przepraszam - powiedzia�em... i urwa�em.
    M�czyzna, kt�ry otworzy� drzwi, zdawa� si� by� tego samego wzrostu co ja; by�o to jednak tylko z�udzenie. Nasze oczy znajdowa�y si� na tym samym poziomie, ale jego cia�o ko�czy�o si� na talii. Nie mia� n�g. Co� powiedzia�, lecz nie po angielsku. Nie zrozumia�em wi�c, co i tak nie mia�o �adnego znaczenia. Ca�a moja uwaga koncentrowa�a si� na nim. Mia� na sobie przejrzyst� jaskraw� tkanin� przywi�zan� do nadgarstk�w i talii �agodnie trzepota� powsta�ymi w ten spos�b skrzyd�ami, by utrzyma� si� w powietrzu. Nie by�o to takie trudne w niskiej grawitacji Gateway. Ale wygl�da�o osobliwie. - Przepraszam - powt�rzy�em. - Chcia�em si� tylko dowiedzie�, jak m�g�bym si� dosta� do Poziomu Tani. - Stara�em si� nie patrze� na niego, ale mi si� to nie udawa�o.
    U�miechn�� si�.
    W starej, nie pokrytej zmarszczkami twarzy zabiela�y z�by. Czarne oczy osadzone by�y pod grzyw� kr�tkich bia�ych w�os�w. Wysun�� si� obok mnie


WITAMY NA GATEWAY!

    Gratulujemy!
    Nale�ysz do nielicznych os�b, kt�re ka�dego roku zostaj� uczestnikami z ograniczon� odpowiedzialno�ci� Przedsi�biorstwa Gateway. Twoim pierwszym obowi�zkiem jest podpisanie za��czonej umowy. Nie musisz tego jednak robi� od razu. Radzimy, by� j� dok�adnie przestudiowa� i skorzysta� z porady prawnej, je�li takowa jest dost�pna.
    Przed podpisaniem umowy nie przys�uguje ci jednak�e prawo zamieszkiwania w pomieszczeniach Korporacji, sto�owania si� w kantynie czy te� uczestnictwa w kursach instrukta�owych.
    Osoby, kt�re przybywaj� tu jako tury�ci lub nie chc� na razie podpisywa� umowy, mog� zamieszka� w Hotelu Gateway oraz jada� posi�ki w Restauracji.




    na korytarz i doskona�� angielszczyzn� powiedzia�: - Oczywi�cie. Niech pan skr�ci w pierwszy tunel na prawo, potem prosto do nast�pnego skrzy�owania i w drugi na lewo. B�d� znaki. - Brod� wskaza� mi kierunek.
    Podzi�kowa�em mu i zostawi�em unosz�cego si� w powietrzu. Chcia�em


UTRZYMANIE GATEWAY

    Celem pokrycia koszt�w utrzymania Gateway wszyscy zobowi�zani s� do wnoszenia op�at dziennych za powietrze, regulacj� temperatury, administracj� i inne us�ugi.
    Go�ciom powy�sze op�aty wlicza si� do rachunku hotelowego.
    Op�aty obowi�zuj�ce inne osoby s� umieszczone w cenniku. Istnieje mo�liwo�� uiszczenia podatku na rok z g�ry. Uchylanie si� od wnoszenia dziennych op�at powoduje natychmiastowe wydalenie z Gateway.
    Uwaga: Nie gwarantujemy miejsca na statku dla os�b wydalonych.




    si� obr�ci�, ale nie by�oby to w dobrym tonie. Wszystko to by�o dziwne. Nie przysz�o mi do g�owy, �e na Gateway zobacz� kalek�.
    By�em wtedy jeszcze bardzo naiwny.
    Ujrzawszy go pozna�em Gateway tak, jak nie pozna�bym jej ze statystyk. Statystyki s� wystarczaj�co przejrzyste i wszyscy dobrze je znaj�, ci, kt�rzy przybyli tu jako poszukiwacze, a tak�e o wiele wi�ksza liczba tych, kt�rzy pragn�li nimi zosta�. Oko�o osiemdziesi�ciu procent wypraw wraca z niczym. Oko�o pi�tnastu nie wraca w og�le. A wi�c jeden na dwudziestu, �rednio bior�c, wraca z lotu z czym�, z czego Gateway - a og�lnie ludzko�� - mo�e mie� jaki� po�ytek. Gdy kto� zarobi cho� na pokrycie koszt�w przyjazdu tutaj i pobytu, to ju� du�o.
    A je�li przytrafi ci si� co� z�ego podczas podr�y... hm, to pech. Szpital Ko�cowy jest r�wnie dobrze wyposa�ony jak wszystkie inne. Trzeba si� jednak tam dosta�, �eby ci to co� da�o, a mo�esz by� w podr�y wiele miesi�cy. Je�li przytrafi ci si� to po dotarciu do celu - co zdarza si� najcz�ciej - niewiele b�dzie ci mo�na pom�c, dop�ki nie wr�cisz na Gateway. Ale wtedy mo�e by� ju� za p�no, by ci� posk�ada�, a mo�e i za p�no, by utrzyma� przy �yciu.
    Aha: nie pobiera si� op�at za podr� powrotn� do miejsca, sk�d si� przyby�o. Rakiety zawsze przylatuj� pe�niejsze ni� wracaj�. Nazywa si� to kosztami w�asnymi.
    Podr� powrotna jest za darmo... ale do czego wraca�? Zjecha�em po linie do Poziomu Tani, skr�ci�em w tunel i wpad�em prosto na m�czyzn� w czapce z opask� na ramieniu. Policjant Korporacji. Nie m�wi� po angielsku, ale wskaza� mi drog� powrotn�, a jego postura by�a ju� wystarczaj�co przekonywaj�ca. Chwyci�em lin�, wznios�em si� jeden poziom, przeszed�em do innej zlotni i spr�bowa�em jeszcze raz.
    Jedyn� r�nic� by�o to, �e tym razem stra�nik m�wi� po angielsku.
    - Nie mo�esz tu wchodzi� - powiedzia�.
    - Chcia�em tylko zobaczy� statki. .
    - Jasne. Ale nie mo�na. Dopiero jak si� ma niebiesk� odznak� - rzek� wskazuj�c na swoj�. - To odznaka specjalisty Korporacji, cz�onka za�ogi lub VIP.
    - Jestem cz�onkiem za�ogi.
    U�miechn�� si�. - Jeste� tu nowy, z ostatniego transportu z Ziemi, co? Przyjacielu, b�dziesz cz�onkiem za�ogi, gdy wpiszesz si� na lot, nie wcze�niej. Wracaj na g�r�.
    - Chyba mnie rozumiesz - stara�em si� go przekona�. - Chcia�bym si� tylko rozejrze�.
    - Nie wolno, dop�ki nie sko�czysz kursu, chyba �e przyprowadz� ci� tutaj w ramach zaj��. A potem zobaczysz wi�cej, ni� by� chcia�.
    Spiera�em si� troch�, ale mia� zbyt du�o argument�w. Gdy jednak si�gn��em po lin�, tunel jakby si� zachwia� i og�uszy� mnie jaki� huk. Przez chwil� my�la�em, �e asteroid wylatuje w powietrze. Popatrzy�em na stra�nika, kt�ry wzruszy� ramionami, do�� zreszt� przyja�nie. - Powiedzia�em tylko, �e nie mo�esz ich zobaczy� - rzek�. - Nie m�wi�em wcale, �e nie mo�na ich us�ysze�.
    Ugryz�em si� w j�zyk, �eby nie powiedzie� "O Bo�e", co rzeczywi�cie cisn�o mi si� na usta. - Jak s�dzisz, dok�d on leci? - zapyta�em.
    - Przyjd� tu za sze�� miesi�cy. Mo�e ju� wtedy b�dziemy wiedzieli. Nie wygl�da�o to zbyt zach�caj�co. Mimo wszystko czu�em si� jednak podekscytowany. Po latach sp�dzonych w kopalniach �ywno�ci by�em tutaj, na Gateway, dok�adnie w tym miejscu, sk�d kilku nieustraszonych poszukiwaczy wyruszy�o na wypraw�, kt�ra mog�a przynie�� im s�aw� i niewiarygodn� fortun�. Szanse s� niewa�ne. To by�o naprawd� �ycie na najwy�szych obrotach.
    Nie zwraca�em wi�c zbytniej uwagi na to, co robi�em i w rezultacie w drodze do domu zgubi�em si� ponownie. Kiedy dotar�em do Poziomu Laleczka, by�em dziesi�� minut sp�niony.
    Dane Miecznik�w szybko oddala� si� tunelem od mojego pokoju. Sprawia� wra�enie, jakby mnie nie poznawa�. Gdybym nie zamacha� na niego, pewnie by mnie min��.
    - Mhm - chrz�kn��. - Sp�ni�e� si�.
    - Pr�bowa�em popatrze� na statki na Poziomie Tani.
    - Nikomu nie wolno tam wchodzi�, dop�ki nie zdob�dzie niebieskiej odznaki lub bransolety.
    Dobrze sam ju� o tym wiedzia�em. Powlok�em si� za nim w milczeniu nie chc�c traci� energii na dalsz� rozmow�.
    Blad� twarz Miecznikowa okala�y wspaniale zakr�cone pi�kne bokobrody. Wygl�da�y jak nawoskowane, tote� ka�dy splot �y� w�asnym �yciem. "Nawoskowane" - to chyba nie by�o to. Co� w nich musia�o by� poza w�osami, ale co by to nie by�o, nie by� to usztywniacz. Porusza�y si�, gdy i on si� porusza�, a kiedy u�miecha� si� i rozmawia�, poruszane mi�niami szcz�ki baki wznosi�y si� i falowa�y. U�miechn�� si� w ko�cu, kiedy dotarli�my do B��kitnego Piekie�ka. Postawi� pierwszego drinka wyja�niaj�c, �e


CO TO JEST GATEWAY?

    Gateway jest artefaktem stworzonym przez tak zwanych Heech�w. Wydaje si�, i� zbudowana zosta�a wok� asteroidu, lub j�dra jakiej� nietypowej komety. Czasu powstania nie znamy, ale poprzedza on z ca�� pewno�ci� pojawienie si� cywilizacji ludzkiej.
    �rodowisko naturalne wn�trza Gateway przypomina ziemskie poza stosunkowo niewielk� si�� ci��enia (nie jest to w�a�ciwie grawitacja, lecz daj�ca podobny efekt si�a od�rodkowa w wyniku obrotu Gateway). Po przybyciu z Ziemi przez pierwszych kilka dni odczuwa si� pewne trudno�ci w oddychaniu spowodowane niskim ci�nieniem atmosferycznym. Cz�stkowe ci�nienie tlenu r�wna si� jednak�e ziemskiemu na wysoko�ci 2000 metr�w i w pe�ni pokrywa zapotrzebowanie zdrowego ludzkiego organizmu.




    taki jest zwyczaj i �e �w zwyczaj ogranicza si� do jednej tylko kolejki. Ja zam�wi�em drug�. U�miech pojawi� si� na jego twarzy, gdy od razu postawi�em r�wnie� trzeci�.
    W ha�asie, jaki panowa� w Piekie�ku, rozmowa nie nale�a�a do naj�atwiejszych, powiedzia�em mu jednak, �e s�ysza�em start rakiety. - Aha - rzek� podnosz�c szklaneczk�. - Mam nadziej�, �e b�d� mieli szcz�cie. - Sze�� niebieskawych bransolet z metalu Heech�w, niewiele grubszych od drutu, po�yskiwa�o na jego r�ku. Zabrz�cza�y lekko, kiedy wychyli� po�ow� drinka.
    - Czy dobrze rozumiem, �e jedna za ka�d� wypraw�? - zapyta�em.
    Wypi� do ko�ca. - Tak. A teraz p�jd� pota�czy� - powiedzia�. Pod��y�em za nim wzrokiem, kiedy ruszy� w kierunku kobiety w jaskrawo r�owym sari. Jednego by�em pewien: nie by� zbytnio rozmowny.
    Zreszt� trudno by�o rozmawia� w takim ha�asie. Ta�czy� te� nie by�o �atwo. B��kitne Piekie�ko znajdowa�o si� w samym �rodku Gateway i zajmowa�o cz�� wrzecionowatej jaskini. Od�rodkowa si�a ci��enia by�a tak niewielka, �e nie wa�yli�my wi�cej ni� p�tora kilo, ka�da pr�ba walca lub polki ko�czy�a si� uniesieniem w powietrze. Ta�czono wi�c nie dotykaj�c si�, tak jak w szkole podstawowej, gdzie wymy�la si� specjalne ta�ce, aby czternastoletni ch�opcy ta�cz�c z czternastoletnimi partnerkami nie musieli zbyt wysoko zadziera� g�owy. Stopy pozostaj� prawie nieruchomo, natomiast r�ce, g�owa, ramiona i biodra poruszaj� si�, jak sobie chc�. Ja tam lubi� si� dotyka� w ta�cu. Ale nie mo�na mie� wszystkiego na raz. Tak czy owak - lubi� ta�czy�.
    Po drugiej stronie sali zobaczy�em Sheri ze starsz� kobiet�, kt�r� wzi��em za jej opiekunk�. Zata�czy�em z ni� raz. - Jak ci si� tu podoba? usi�owa�em przekrzycze� muzyk�. Kiwn�a g�ow� i odkrzykn�a co�, czego nie zrozumia�em. P�niej ta�czy�em z olbrzymi� Murzynk�, kt�ra mia�a dwie niebieskie bransolety, jeszcze raz z Sheri, potem z dziewczyn�, kt�r� Dane Miecznik�w mi podrzuci� - pewnie dlatego, �e chcia� si� jej pozby� - i w ko�cu z wysok� kobiet� o ostrych rysach twarzy i tak ciemnych i g�stych brwiach, jakich nigdy przedtem nie widzia�em pod kobiec� fryzur� (w�osy zaczesywa�a do ty�u w dwa kucyki, kt�re majta�y si� za ni�, kiedy si� porusza�a). Ona tak�e mia�a par� bransolet. Mi�dzy ta�cami za� popija�em.
    Sto�y by�y ustawione dla o�mio lub dziesi�cioosobowych grup, ale grup takich nie by�o. Wszyscy siadali, gdzie im by�o wygodnie, i zajmowali cudze krzes�a nie bacz�c na ich w�a�cicieli. Przez chwil� siedzia�o obok mnie kilka os�b w bia�ych mundurach brazylijskiej marynarki rozmawiaj�cych po portugalsku. Potem przysiad� si� do mnie jaki� facet ze z�otym kolczykiem w uchu, tak�e nie rozumia�em, co m�wi� (dobrze wiedzia�em natomiast, o co mu chodzi�o).
    W czasie mego pobytu na Gateway, jak zawsze tu zreszt�, problem j�zyka pojawia� si� bez przerwy. Gateway przypomina mi�dzynarodow� konferencj�, na kt�rej popsu� si� ca�y sprz�t translatorski. Istnieje co� w rodzaju miejscowego lingua franca, mieszaniny r�nych j�zyk�w i mo�na wsz�dzie us�ysze� zdanie typu - Ecoutez, gospodin, tu es verrlickt.
    Dwa razy ta�czy�em z Brazylijk�, chud� ciemn� dziewczyn� o orlim nosie, ale za to s�odkich br�zowych oczach, i usi�owa�em powiedzie� jej kilka prostych s��w. By� mo�e mnie i rozumia�a. Jeden wszak�e z towarzysz�cych jej m�czyzn �wietnie m�wi� po angielsku, przedstawi� siebie i swoich koleg�w. Nie dos�ysza�em �adnego nazwiska, z wyj�tkiem jego - Francesco Hereira. Zafundowa� mi drinka i zgodzi� si�, bym wszystkim postawi� kolejk�. Wtedy zda�em sobie spraw�, �e ju� go gdzie� widzia�em. Nale�a� do tej za�ogi, kt�ra przeszukiwa�a nas po wyl�dowaniu.


SYLVESTER MACKLEN:

OJCIEC GATEWAY


    Gateway zosta�a odkryta przez Sylwestra Macklena, szperacza tunelowego na Wenus, kt�ry w jednym z do��w znalaz� sprawny statek kosmiczny Heech�w. Uda�o mu si� wydoby� go na powierzchni� i dotrze� na Gateway, pojazd ten znajduje si� obecnie w doku 5-33. Niestety wyprawa zako�czy�a si� tragicznie, poniewa� Macklen nie by� w stanie wr�ci� na Wenus, i cho� uda�o mu si� wysadzi� zbiornik paliwa w l�downiku, by w ten spos�b zasygnalizowa� sw� obecno��, pomoc przysz�a za p�no.
    Macklen by� cz�owiekiem odwa�nym i pe�nym imcjatywy, tablica umieszczona w doku 5-33 upami�tnia jego wyj�tkowe zas�ugi dla ludzko�ci. Nabo�e�stwa w jego intencji odprawiane s� w okre�lonych godzinach w miejscach kultu r�nych obrz�dk�w.




    Kiedy o tym rozmawiali�my. Dane nachyli� si� nade mn� i mrukn�� mi do ucha: Cze��, na razie, chyba �e masz ochot� p�j�� ze mn�.
    Nie by�o to najcieplejsze zaproszenie, ale ha�as w Piekie�ku stawa� si� coraz trudniejszy do zniesienia. Powlok�em si� za nim i tu� obok Piekie�ka odkry�em regularne kasyno ze stolikami do oka, pokera, z wolnoobrotow� ruletk� o du�ej ci�kiej kuli, z gr� w ko�ci, kt�re toczy�y si� wieczno�� ca��, a nawet z oddzielonym lin� sektorem do bakarata. Miecznik�w skierowa� si� do stolika, gdzie grano w oko, i czekaj�c na rozpocz�cie partii b�bni� palcami w oparcie krzes�a. Wtedy dopiero odkry�, �e przyszed�em za nim.
    - W co chcia�by� zagra�? - spyta� rozgl�daj�c si� po sali.
    Ja ju� w to wszytko gra�em - rzek�em troch� be�kotliwie i jednocze�nie z przechwa�k� w g�osie. - Mo�e w bakarata, o niewielk� stawk�.
    Popatrzy� na mnie z szacunkiem, a potem z rozbawieniem. - Najmniej pi��dziesi�t.
    Zosta�o mi jeszcze jakie� pi��set czy sze��set dolar�w na koncie. Wzruszy�em ramionami.
    Tysi�cy - doda�.
    Zakrztusi�em si�. Mo�esz zasi��� z dziesi�cioma dolarami do ruletki powiedzia� nie patrz�c na mnie i nachylaj�c si� nad graczem, kt�rego kupka �eton�w powoli topnia�a. - Do innej gry potrzebujesz co najmniej setk�. S� tu chyba te� gdzie� automaty za dziesi�� dolar�w. - Zag��bi� si� w fotelu i tyle go widzia�em.
    Popatrzy�em przez chwil� i zorientowa�em si�, �e dziewczyna z czarnymi brwiami siedzi przy tym samym stoliku zaj�ta ogl�daniem kart. Nie oderwa�a od nich wzroku.
    Jasne, �e nie bardzo by�o mnie sta� na gr�. W tym momencie u�wiadomi�em sobie te�, �e tak naprawd�, to nie sta� mnie by�o te� i na drinki, kt�re zamawia�em, a m�j wewn�trzny uk�ad czuciowy zacz�� mnie informowa�, ile ich ju� wypi�em. Ostatnie, co dotar�o do mojej �wiadomo�ci, to to, �e powinienem wr�ci� do pokoju. I to jak najszybciej.



Strona g��wna     Indeks